Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 sierpnia 2011

Królowa dramatu uratowana

Przez kilka dni miałam kryzys. Nie tylko światowa gospodarka z giełdami leciała w dół. Ja towarzyszyłam im w tym locie najlepiej jak potrafiłam. Gorączka, osłabienie i kobiece pochlipywanie wychodziło mi w tych dniach wspaniale! Na nic pomagały rady koleżanek i ich próby uspokojenia.

Odgrywałam dramat doskonały i wyglądało na to, że nie ma ratunku. To był koniec! Nie wytrzymałam tego wszystkiego i napisawszy pożegnalny i dramatyczny oczywiście list, nie dając się nikomu zatrzymać - wyjechałam!

Jechałam do mojego domu rodzinnego, który jest bez względu na to co się dzieje na świecie doskonałą oazą spokoju i sielanki absolutnej. Moi rodzice są najwspanialszymi rodzicami na świecie. W ich otoczeniu nie muszę się o nic martwić. Wszystko pojawia się przede mną nagle i niespodziewanie zanim o czymkolwiek zdążę pomyśleć. I wykazują przy tym doskonałe zrozumienie mnie, gdyż znają mnie najdłużej na świecie.

Byłam tak przemęczona, że tylko zjadłam i zasnęłam. Gdy wstałam udałam się do taty, by opowiedzieć mu moją dramatyczną jakże opowieść.

Opowiadałam, opowiadałam, ale już w trakcie opowiadania zorientowałam się, że mówię chyba straszne głupoty. Poratowałam się więc sporą dozą chlipnięć na cały głos. Niewiele to dało, więc gdy zakończyłam czekałam na werdykt taty.

Mój tata spokojnie doczekał do końca opowieści i tak rzekł:
- Moje drogie dziecko, a nie wydaje ci się, że to jest.... (i tu zawiesił głos długo ważąc słowa, by mnie nie urazić, bo dobrze mnie zna i wiedział, że niewiele mi trzeba bym zaniosła się szlochem, ale też mój tata jest odważny więc wypowiedział to słowo)...  DROBIAZG!

Zapadła grobowa cisza. W tym momencie zdałam sobie sprawę, jak niepotrzebnie histeryzowałam, zamartwiałam się przez wiele dni gnębiąc siebie i innych. Rzeczywiście. Ta cała sytuacja to jest niewielki drobiazg, którym zupełnie nie trzeba się przejmować :)))

Mój tata jest genialny! W zamian w podzięce uratowałam jego ukochanego pieska, który już odchodził z tego świata, od dwóch tygodni nie jadł i ostatnio już nawet pić nie miał sił, ale po mojej sesji uzdrawiającej piesek dzisiaj biega, szczeka i domaga się ciągle jedzenia :)))

A więc wszystko zakończyło się szczęśliwie :)

Dlatego zanim następnym razem rzucę się w szlochanie zastanowię się dwa razy, czy to aby nie jest DROBIAZG!!! :)

Pozdrowienia dla mojego taty i pieska!
Magdalena

Spokój jest najważniejszy, jak mawiała moja mama 

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Każdego dnia toczy się gra

Każdego dnia, każdej godziny, każdej sekundy toczy się gra, w której do wygrania jest twoje doskonałe życie.

Jeśli przyszłoby ci teraz odejść z tego świata, czy byłabyś zadowolona z tej pracy, którą teraz wykonujesz? Czy robisz to, co chcesz? Czy ten związek, w którym jesteś to jest ten właściwy? Sposób w jaki spędzasz czas odpowiada ci?

Każdy dzień to nowe możliwości kreacji! Jeśli już mamy wybór, a mamy, to podejmujmy decyzje, które nam służą i wspierają nas, dodają skrzydeł i sprawiają, że uśmiech gości na naszych twarzach.

Żyjesz, czy tylko udajesz?

Odpocznij przy wodospadzie, a później zrób ze swoim życiem coś dobrego.

niedziela, 12 grudnia 2010

Odwaga i życie

Jak pięknie, że jesteśmy.

Chciałam powiedzieć, że jesteś piękna, cudowna i odważna. Każda z was.

Ileż odwagi wymaga od nas życie... Jak każdego dnia wstajemy i budujemy nasze życie od nowa. Składamy kawałeczki układanki i każdego dnia się staramy.

Jesteś najcudowniejszą istotą, jedyną w swoim rodzaju. I jesteś bardzo odważna. Każdego dnia. Sama wiesz, jak wiele udało ci się już przejść. I nie ma zapewne nikogo dookoła ciebie, kto wykrzyknąłby "Co za odwaga!", więc pozwól, że ja krzyknę: "Jesteś odważna! Podziwiam cię, za to, że dajesz radę żyć, najlepiej jak potrafisz."

Przytyłaś ostatnio? Nie szkodzi. Nie realizujesz się w pracy? To nic. Może niektóre działania nie wychodzą ci tak jakbyś chciała, ale i tak jesteś wspaniała. Bo żyjesz. A życie wymaga odwagi. Tak trzymaj! :-) Ty jako istota, żywa istota jesteś najpiękniejszą i najcudowniejszą istotą, jedyną w swoim rodzaju. Drugiej takiej nie ma.

Dziękuję ci, że jesteś i dziękuję sobie, że jestem :)

Un papillon, czyli motylek :)

sobota, 13 listopada 2010

Z widokiem na...

Tak sobie żyjemy. Czasami spokojnie, czasami nie. Ale tak się zastanawiam, jak ważne może być okno. Jak ważny jest widok za oknem.

Kiedyś, gdy byłam na pewnym kobiecym spotkaniu, przemawiał na nim dla odmiany pan. Pan mówił monotonnym i nudnym głosem, ale... ale opowiedział pewną historię, zadał pewne pytania. Nie była to dokładnie ta opowieść, ani te pytania, ale zainspirował mnie.

Wyobraź sobie, że dostajesz do opieki nasionko. Nasionko jest bezbronne, jego życie zależy całkowicie od ciebie. Możesz z nim zrobić wszystko. Możesz to nasionko wyrzucić, odrzucić, albo nawet wsadzić w ziemię, ale zapominać je podlewać. Ono będzie cierpieć, ale po cichutku. Nie martw się. Nie będzie ci robić wyrzutów, patrzeć smutnymi oczami. Po prostu będzie pomału odchodzić. Możesz je też pokochać. Dawać mu co dzień nie tylko pożywienie, wodę, ale też miłość i uwagę. Z nasionka może wyrosnąć piękny kwiat, który będzie poił twoje nozdrza cudownym zapachem, a oczy cieszył swym wyglądem. Może też wyrosnąć duże drzewo, które, gdy będziesz potrzebować na starość da ci schronienie i cień.

A teraz wyobraź sobie, że tobie właśnie tobie, zostało dane życie. Tym nasionkiem jesteś ty. I tylko ty możesz zadbać o to nasionko, którym jesteś.

Jak dbasz o siebie? Gdzie siebie wsadzasz? W jakie środowisko? Czym się otaczasz?

Jaki widok masz za oknem?