Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siła. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lutego 2011

Mozga kanaryjska

Dziś przybliżę troszkę temat mozgi kanaryjskiej. Ciekawe czy ktoś z was coś wie już o niej.

Powszechnie znana jest jako pokarm dla ptaków, ale badacze nie mogli się nadziwić, dlaczego kanarki karmione ziarnem mozgi kanaryjskiej (Phalaris canariensis) miały najniższą zachorowalność. Przypatrzyli się bliżej temu ziarnu i odkryli po wielu badaniach, że jest niezwykle cennym źródłem protein roślinnych o bardzo wysokiej jakości. Ich stabilne aminokwasy są bardzo łatwo przyswajalne przez organizm i nie ulegają rozpadowi podczas transportu do komórek. Czyli im bardziej mocna cegła i jej jakość, tym bardziej stabilny dom, czyli nasze ciało.

Pięć łyżek ziarna mozgi zawiera więcej białka niż 2-3 kg mięsa!!!

Co ciekawe ludzkość dawniej używała często ziaren mozgi, jednak po zdeprecjonowaniu jej do pokarmu dla kanarków, jakoś o niej zapomniała.


Tymczasem właściwości mleczka enzymatycznego z mozgi kanaryjskiej są niesamowite:

- regeneruje organy wewnętrzne (wątrobę, trzustkę i nerki)
- redukuje szkodliwe tłuszcze z żył i tętnic (czyli obniża poziom złego cholesterolu)

- przyspiesza przemianę materii i stymuluje proces trawienia
- jest przeciwzapalne

- jest moczopędne - zwiększa diurezę, czyli usuwa nadmiar płynów z organizmu
- oczyszcza organizm z nadmiaru tłuszczy i węglowodanów (otyłość, cellulitis, otłuszczenie mięśni - ogólnie wyszczupla sylwetkę, nie powodując osłabienia)

- wzmacnia i stymuluje aktywność komórkową (przeciwdziała starzeniu)
- wzmacnia tkankę mięśniową i dodaje mięśniom siły oraz energii

To tylko niektóre z zalet. Nie pozostaje nic innego jak zakupić mozgę kanaryjską i zrobić sobie z niej odżywcze mleczko, by dodać sobie energii na cały dzień, a nawet całe życie!

Mozga kanaryjska przyspiesza gojenie ran i regeneruje cały organizm

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Kto zabrał twoją radość?

Przedwczoraj koleżanka pożyczyła mi książkę. Jutro muszę ją oddać, więc namiętnie czytam.

Właśnie doszłam do momentu, gdy bohaterka książki przeżywa dramaty życia. Wali jej się wszystko, związek, praca i co tylko sobie jeszcze życzysz. Zapłakana, w stanie emocjonalnej paniki, dzwoni do swojej przyjaciółki - mniszki i nauczycielki medytacji. Jej przyjaciółka cierpliwie wysłuchała jej skarg przez telefon, w końcu zapytała mocnym, acz łagodnym głosem:

- Barbaro, kto okrada cię z twojej radości?

Cóż nasza bohaterka na to? "Wreszcie jest ktoś, kto rozumie moje straszne przeżycia" - pomyślała sobie i zaczęła czym prędzej odpowiadać: "Ta osoba mi to robi, a kolega z pracy zrobił mi to, a przez tę sytuację...". Przyjaciółka nadal nie dawała za wygraną i jeszcze raz spokojnie, acz dobitnie zapytała:

- Barbaro, kto okrada cię z twojej radości?

I dopiero wtedy zrozumiała... Poczuła się, jakby ktoś wylał na niej kubeł zimnej wody. Dotarło do niej. To ona sama okradała się ze swojej radości.

W rzeczywistości nikt i nic nie jest w stanie zabrać nam naszej radości. Ja, ty, my same z niej się okradamy oddając władzę nad sobą w ręce innych osób, sytuacji.

Może czas to zmienić? :-)



Autorka i zarazem bohaterka książki, Barbara De Angelis pisze:

"Prawda numer jeden mówi, że kiedy uczysz się, jak czerpać z własnego źródła wewnętrznej radości, zaczynasz w szczególny sposób polegać na sobie, czego nigdy byś nie osiągnęła poprzez żadne zewnętrzne dokonania czy okoliczności."
"Nic nie uczyni cię doskonalszą, niż już jesteś. Być może w końcu uda ci się znaleźć właściwego partnera czy właściwą pracę, stracić właściwą liczbę kilogramów czy zarobić właściwą sumę pieniędzy, lecz przez to wcale nie staniesz się doskonalsza. To wciąż nie poprawi twojej duszy. To, jaka już jesteś w swym wnętrzu, nie potrzebuje żadnych ulepszeń - musisz tylko siebie rozpoznać i zrozumieć."

Więc życzę wszystkim kobietom rozpoznania i zrozumienia siebie oraz dotarcia do wewnętrznej radości! 

niedziela, 5 grudnia 2010

Łączymy się z Ziemią

Gdyby mi przyszło w tym momencie umierać, ostatnim zdaniem jakie bym wykrzyknęła w kierunku kobiet było by: "Łączcie się z Ziemią!", po czym spełniwszy misję mogłabym spokojnie oddać ostatnie tchnienie.


Tymczasem na drugi świat się póki co nie wybieram, więc zabieram się ochoczo do dalszego życia po 4-dniowym warsztacie.


Jednak ta myśl, uporczywa myśl jest moją myślą przewodnią, no i może Dan tien (po chińsku 丹田), ale o tym następnym razem.


Tymczasem z tą myślą wyszłam z tego warsztatu i z nią trwam.


Powstaje pytanie - dlaczego łączenie z Ziemią oraz dlaczego to takie ważne.


Wiele osób rozwijających się duchowo wpada w pewną pułapkę i zaczyna się łączyć z tak zwanym popularnie przez Kowalską "niebem", co oczywiście jest niezmiernie, niezmiernie przyjemne. Jednak w tym czasie nasze połączenie z Ziemią jest żadne lub bardzo słabe.


A cała nasza siła, moc i energia do życia, działania, do materializacji naszych marzeń płynie właśnie z Ziemi.


Nie podejmę się tu wypowiedzi na temat archetypu Matki, bo ugrzęzłabym w pseudointelektualnych wypowiedziach, a tego najmniej potrzebujemy. Jednakże nie da się zaprzeczyć, że Ziemia jest symbolem Matki i to od Matki wzięliśmy życie.


Dlatego, jeśli chcesz być mocna, chcesz realizować swoje pasje, marzenia, chcesz rozkwitać - powiadam ci - łącz się z Matką Ziemią.


Jak to robić? Sposób jest banalnie prosty, po prostu w chwili spokoju (znajdź taką, jeśli jej nie masz) usiądź i poczuj jak schodzisz głęboko, głęboko do Ziemi. Tam się osadź i możesz mówić np. "przyjmuję", przyjmując energię, którą Matka Ziemia ma dla ciebie.


To tyle co mogę w skrócie wam przekazać i czym się dzielę.


Do zanurzenia w Ziemi - przystąp! :)


Miłość matki do córki daje jej siłę