W związku z tym, że od jutra zaczynam intensywną medytację, która jest dla mnie formą terapii i prawdopodobnie wytnie mnie z tego świata na jakieś 4 dni, to postanowiłam dopisać już dziś dalszy ciąg "Księgi Pocieszeń".
Gdy Pani Matka weszła do izby zobaczyła Danielę nieco speszoną, ale coś jakby się w niej zmieniło. Zdziwiła się.
- Danielo, czy wszystko ok.? - zapytała Pani Matka z troską w głosie.
- Tak, tak. Jak najbardziej - odpowiedziała Daniela próbując ukryć zmieszanie. Tymczasem w jej głowie szalało tysiące myśli, a serce ogarnął jakby smutek, tęsknota. Trudno było to jej nazwać. Coś się w niej poruszyło. Tylko nie wiedziała co i dlaczego.
Tymczasem, by ukryć zmieszanie wzięła szydełko i założyła pierwszą pętelkę. Matka zaś postawiła duży sagan na kuchnię, odsunęła fajerki pogrzebaczem i dorzuciła trochę drwa, by utrzymać płomień. Maleńka iskierka jak zaczarowana wyskoczyła i upadła tuż obok Danieli. Ta jej nie zauważyła. Pochłonięta była myślami.
"Światło, dużo było światła w tej księdze. Dlaczego ono jest takie ważne?" Rozejrzała się po izbie. Zauważyła niechętnie, że jest tu trochę za ciemno. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł jej po plecach. Otrząsnęła się.
- Zimno ci, Danielo? - dopytywała Pani Matka.
- Nie, nie.Wszystko jest ok. - odpowiedziała Daniela, która nie lubiła sprawiać kłopotu nikomu. Tak naprawdę miała ochotę podbiec znowu do Księgi i ją przeczytać całą od deski do deski! Ale nie chciała tego robić przy Pani Matce.
Wkrótce jednak nadarzyła się okazja.
- Pójdę oporządzić zwierzęta w oborze, a ty przypilnuj Danielo ognia - powiedziała Pani Matka i wyszła.
Na to tylko czekała Daniela. Podskoczyła od razu i pobiegła w kąt szukać Księgi. Ta leżała spokojnie na podłodze, jakby na nią czekała. Otworzyła na chybił trafił i jej oczy przykuło zdanie:
"Im dalej patrzysz tym mniej widzisz. Spójrz tu gdzie jesteś i rozejrzyj się uważnie. Zobacz, gdzie jesteś".
c.d.n.
Dla kobiet, które czują swoją siłę oraz dla tych, które nie czują, ale chcą się rozwijać. Poczuj swoją moc!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani Matka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pani Matka. Pokaż wszystkie posty
środa, 1 grudnia 2010
poniedziałek, 29 listopada 2010
Księga pocieszeń
Właśnie chciałam wam napisać parę cytatów i na chybił trafił wybrałam "Księgę boskich pocieszeń" E. Tolle'a, . Przeczytałam ją na wyrywki i stwierdziłam, że nie do końca mi odpowiada do umieszczenia tu.
Chwilę się zastanawiałam czy nie zmienić książki, ale wpisałam już tytuł posta "Księga pocieszeń" i tak bardzo mi się spodobał ten tytuł, że za nic nie chciałabym go zmienić. Potrzebujemy pocieszeń :)
Dlatego postanowiłam kontynuować rozpoczęty proces. Wybaczcie więc, ale sama dalej napiszę "Księgę pocieszeń". Nie wiem jak mi wyjdzie i czy będzie dobra, ale kto nie ryzykuje...
Dawno, dawno temu za górami, za lasami w małej wiosce żyła pewna dziewczynka. Była bardzo piękna, ale z jej ust wydobywał się smutek. Na próżno król i królowa, którzy dbali o każde dziecko w wiosce, pragnęli zasięgnąć porady najznakomitszych lekarz z najdalszych królestw. Dziewczynka ciągle była smutna. Nic nie pomagało. Aż pewnego dnia, do królewskiej wioski zawitała Księżna z Nowego Djorku.
Księżna była piękna i niezwykle świetlista. Gdy dowiedziała się o małej, smutnej dziewczynce, postanowiła podarować jej pewną księgę. Była to "Księga pocieszeń".
Początkowo dziewczynka nie chciała nawet słyszeć o tym, by coś czytać. Choć umiała to od najmłodszych lat odmawiała sięgnięcia po książkę. Tak mijały miesiące. Aż pewnego dnia, gdy Daniela wkraczała w wiek 18 lat i sprzątała swoją izbę zauważyła w kącie odrzuconą niegdyś księgę.
Wzięła ją do ręki. Blask i srebrno-diamentowy pył jakby spłynęły z księgi niczym kurz. Zaintrygowana otworzyła na chybił trafił na którejś stronie.
"Weź dobre oczy zwróć swe ku słońcu, a blask jego rozproszy największy mrok."
"Światło mądrości spłynie na ciebie, gdy smutek powleczesz radości blaskiem"
"Uśmiechnij się do siebie za każdym razem gdy otworzysz oczy poranną porą i kontynuuj uśmiech w trakcie dnia o każdej równej godzinie. Niech stanie się to twym nawykiem, jak wdech i wydech"
W tym czasie do izby weszła Pani Matka i Daniela zawstydzona przerwała czytanie zamknąwszy księgę...
c.d.n.
P.S. Dalsze odcinki będę prezentowała z częstotliwością około raz na tydzień, by nie zdominować całego bloga "Księgą pocieszeń" :) całuję, całuję, Magdalena
Chwilę się zastanawiałam czy nie zmienić książki, ale wpisałam już tytuł posta "Księga pocieszeń" i tak bardzo mi się spodobał ten tytuł, że za nic nie chciałabym go zmienić. Potrzebujemy pocieszeń :)
Dlatego postanowiłam kontynuować rozpoczęty proces. Wybaczcie więc, ale sama dalej napiszę "Księgę pocieszeń". Nie wiem jak mi wyjdzie i czy będzie dobra, ale kto nie ryzykuje...
Dawno, dawno temu za górami, za lasami w małej wiosce żyła pewna dziewczynka. Była bardzo piękna, ale z jej ust wydobywał się smutek. Na próżno król i królowa, którzy dbali o każde dziecko w wiosce, pragnęli zasięgnąć porady najznakomitszych lekarz z najdalszych królestw. Dziewczynka ciągle była smutna. Nic nie pomagało. Aż pewnego dnia, do królewskiej wioski zawitała Księżna z Nowego Djorku.
Księżna była piękna i niezwykle świetlista. Gdy dowiedziała się o małej, smutnej dziewczynce, postanowiła podarować jej pewną księgę. Była to "Księga pocieszeń".
Początkowo dziewczynka nie chciała nawet słyszeć o tym, by coś czytać. Choć umiała to od najmłodszych lat odmawiała sięgnięcia po książkę. Tak mijały miesiące. Aż pewnego dnia, gdy Daniela wkraczała w wiek 18 lat i sprzątała swoją izbę zauważyła w kącie odrzuconą niegdyś księgę.
Wzięła ją do ręki. Blask i srebrno-diamentowy pył jakby spłynęły z księgi niczym kurz. Zaintrygowana otworzyła na chybił trafił na którejś stronie.
"Weź dobre oczy zwróć swe ku słońcu, a blask jego rozproszy największy mrok."
"Światło mądrości spłynie na ciebie, gdy smutek powleczesz radości blaskiem"
"Uśmiechnij się do siebie za każdym razem gdy otworzysz oczy poranną porą i kontynuuj uśmiech w trakcie dnia o każdej równej godzinie. Niech stanie się to twym nawykiem, jak wdech i wydech"
W tym czasie do izby weszła Pani Matka i Daniela zawstydzona przerwała czytanie zamknąwszy księgę...
c.d.n.
P.S. Dalsze odcinki będę prezentowała z częstotliwością około raz na tydzień, by nie zdominować całego bloga "Księgą pocieszeń" :) całuję, całuję, Magdalena
Subskrybuj:
Posty (Atom)

