Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diamentowe światło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Diamentowe światło. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 października 2011

Diamentowa medytacja

Pisze z telefonu wiec nie mam polskich znakow, ale mysle ze to nie problem. Siedzialam pod brzoza medytujac gdy nagle polaczylam sie z Lady Diamentina i oto co dostalam w prezencie - Diamentowa Medytacje. Dziele sie nia z wami.

Usiadz wygodnie. Wez gleboki wdech i wydech. Wdychasz swiatlo. Diamentowe swiatlo. Wdech i wydech. Wdwch i wydech.
 Napelniasz sie dientowym swiatlem. Teraz wyobraz sobie, ze pojawia sie przed toba diament. Jest on swietlisty. Dookola niego wiruja diamentowe czastki. Chwile patrzysz na niego i wodzisz jak zbliza sie do ciebie. Zapros go by poruszal sie dookola twojego ciala uzdrawiajac go.

Obserwuj jak w niektorych miejacach zatrzymuje sie, by je uleczyc. Pozwol mu poruszac sie w swoim tempie. Ty tylko obserwujesz.

 Teraz zapros jeszcze wiecej diamentow. Popros, by wniknely w twoje cialo i uzdrowily je. Twoje cialo rozswietla sie blaskiem diamentow. One wedruja do kregoslupa, dloni czy narzadow wewnetrznych powodujac calkowite uzdrowienie. Zaczynasz swiecic diamentowym blaskiem.

 Teraz podziel sie nim z calym swiatem. Przeslij do bliskich, do miejsc, ktore wedlug ciebie potrzebuja uzdrowienia. Wiedz, ze zapraszajac diamenty do siebie, zapraszasz harmonie, milosc, radosc i pokoj. Boska moc i sila jest z toba. Stajesz sie swiatlem dla innych. Jestes jak swieczka, od ktorej zapalaja sie kolejne swieczki.

Twoj wewnetrzny blask sluzy swiatu i tobie.

 Badz diamentem dla siebie i innych!

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Pierwszy Tęczowy Pomost za nami!

Jesteśmy po pierwszym Tęczowym Pomoście.

Na poczatku wyjaśniłam skąd się wziął pomysł - poniekąd od Artemidy. Potem opowiedziałam o swojej wizycie u Alchemików oraz o wiedzy, którą mi przedstawili na temat Drzewa Życia i tego jak to się ma do energii męskiej i żeńskiej. Pokazałam Kwiat Życia:



Potem poprowadziłam medytację równoważącą energię męską i żeńską dla całego świata. Następnie uczestnicy położyli się i przeprowadziłam zabieg uzdrawiająco-energetyzujący z kamertonami i Boską Energią. Rozmawialiśmy też na temat poprzednich wcieleń i ich wpływu na nasze życie - tu pomagał Tomek Skorupski, któremu bardzo dziękuję :)



Na koniec zatańczyliśmy, nie obyło się też bez wspaniałej Pieśni zaśpiewanej przez Madzię :-)

The End, a raczej NOWY POCZĄTEK!

Dziękuję wszystkim uczestniczącym i zapraszam na następne spotkanie!
Magdalena




środa, 1 grudnia 2010

Księga Pocieszeń - odcinek drugi

W związku z tym, że od jutra zaczynam intensywną medytację, która jest dla mnie formą terapii i prawdopodobnie wytnie mnie z tego świata na jakieś 4 dni, to postanowiłam dopisać już dziś dalszy ciąg "Księgi Pocieszeń".


Gdy Pani Matka weszła do izby zobaczyła Danielę nieco speszoną, ale coś jakby się w niej zmieniło. Zdziwiła się.

- Danielo, czy wszystko ok.? - zapytała Pani Matka z troską w głosie.
- Tak, tak. Jak najbardziej - odpowiedziała Daniela próbując ukryć zmieszanie. Tymczasem w jej głowie szalało tysiące myśli, a serce ogarnął jakby smutek, tęsknota. Trudno było to jej nazwać. Coś się w niej poruszyło. Tylko nie wiedziała co i dlaczego.

Tymczasem, by ukryć zmieszanie wzięła szydełko i założyła pierwszą pętelkę. Matka zaś postawiła duży sagan na kuchnię, odsunęła fajerki pogrzebaczem i dorzuciła trochę drwa, by utrzymać płomień. Maleńka iskierka jak zaczarowana wyskoczyła i upadła tuż obok Danieli. Ta jej nie zauważyła. Pochłonięta była myślami.

"Światło, dużo było światła w tej księdze. Dlaczego ono jest takie ważne?" Rozejrzała się po izbie. Zauważyła niechętnie, że jest tu trochę za ciemno. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł jej po plecach. Otrząsnęła się.

- Zimno ci, Danielo? - dopytywała Pani Matka.
- Nie, nie.Wszystko jest ok. - odpowiedziała Daniela, która nie lubiła sprawiać kłopotu nikomu. Tak naprawdę miała ochotę podbiec znowu do Księgi i ją przeczytać całą od deski do deski! Ale nie chciała tego robić przy Pani Matce.
Wkrótce jednak nadarzyła się okazja.
- Pójdę oporządzić zwierzęta w oborze, a ty przypilnuj Danielo ognia - powiedziała Pani Matka i wyszła.

Na to tylko czekała Daniela. Podskoczyła od razu i pobiegła w kąt szukać Księgi. Ta leżała spokojnie na podłodze, jakby na nią czekała. Otworzyła na chybił trafił i jej oczy przykuło zdanie:

"Im dalej patrzysz tym mniej widzisz. Spójrz tu gdzie jesteś i rozejrzyj się uważnie. Zobacz, gdzie jesteś".

c.d.n.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Księga pocieszeń

Właśnie chciałam wam napisać parę cytatów i na chybił trafił wybrałam "Księgę boskich pocieszeń" E. Tolle'a, . Przeczytałam ją na wyrywki i stwierdziłam, że nie do końca mi odpowiada do umieszczenia tu.

Chwilę się zastanawiałam czy nie zmienić książki, ale wpisałam już tytuł posta "Księga pocieszeń" i tak bardzo mi się spodobał ten tytuł, że za nic nie chciałabym go zmienić. Potrzebujemy pocieszeń :)

Dlatego postanowiłam kontynuować rozpoczęty proces. Wybaczcie więc, ale sama dalej napiszę "Księgę pocieszeń". Nie wiem jak mi wyjdzie i czy będzie dobra, ale kto nie ryzykuje...


Dawno, dawno temu za górami, za lasami w małej wiosce żyła pewna dziewczynka. Była bardzo piękna, ale z jej ust wydobywał się smutek. Na próżno król i królowa, którzy dbali o każde dziecko w wiosce, pragnęli zasięgnąć porady najznakomitszych lekarz z najdalszych królestw. Dziewczynka ciągle była smutna. Nic nie pomagało. Aż pewnego dnia, do królewskiej wioski zawitała Księżna z Nowego Djorku.

Księżna była piękna i niezwykle świetlista. Gdy dowiedziała się o małej, smutnej dziewczynce, postanowiła podarować jej pewną księgę. Była to "Księga pocieszeń".

Początkowo dziewczynka nie chciała nawet słyszeć o tym, by coś czytać. Choć umiała to od najmłodszych lat odmawiała sięgnięcia po książkę. Tak mijały miesiące. Aż pewnego dnia, gdy Daniela wkraczała w wiek 18 lat i sprzątała swoją izbę zauważyła w kącie odrzuconą niegdyś księgę.

Wzięła ją do ręki. Blask i srebrno-diamentowy pył jakby spłynęły z księgi niczym kurz. Zaintrygowana otworzyła na chybił trafił na którejś stronie.

"Weź dobre oczy zwróć swe ku słońcu, a blask jego rozproszy największy mrok."

"Światło mądrości spłynie na ciebie, gdy smutek powleczesz radości blaskiem"

"Uśmiechnij się do siebie za każdym razem gdy otworzysz oczy poranną porą i kontynuuj uśmiech w trakcie dnia o każdej równej godzinie. Niech stanie się to twym nawykiem, jak wdech i wydech"

W tym czasie do izby weszła Pani Matka i Daniela zawstydzona przerwała czytanie zamknąwszy księgę...

c.d.n.

P.S. Dalsze odcinki będę prezentowała z częstotliwością około raz na tydzień, by nie zdominować całego bloga "Księgą pocieszeń" :) całuję, całuję, Magdalena

sobota, 20 listopada 2010

Co nam pomaga?

Chciałabym dziś poruszyć temat mojego młodego wyglądu ;-)

Dostaję w związku z tym dużo pytań, gdyż wiele osób daje mi około 24 lat, a mam prawie dziesięć lat więcej.

Nie stosuję kremów przeciwzmarszczkowych, powiem więcej do niedawna nie stosowałam właściwie żadnych, czasami jak mi się przypomniało czymś tam posmarowałam twarz. Do kosmetyczki chodzę też od niedawna i to raczej żeby sprawdzić co tam one ciekawego mają niż się odmładzać.

W czym więc tkwi sekret?

Myślę, że ogólnie w moim życiu, które czasami nazywam pure life. Na czym ono polega? Nie stosuję żadnych używek, nie palę, alkohol piję rzadko, nie pijam też kawy, nie jem mięsa.

Ale to nie wszystko. Oprócz tego dbam o to czym się otaczam i o czym myślę.

Stoję po prostu po jasnej stronie życia. Kroczę śmiało drogą światła i miłości.

Jestem też bardzo ostrożna w dobieraniu ludzi, którzy mnie otaczają. Większość ludzi, około 90% jest niestety toksyczna :) Fakt, trudno jest znaleźć jasnych ludzi, ale warto się czasami potrudzić, bo jakość życia i kontaktów z nimi jest o wiele, wiele lepsza niż przebywanie z kimś, kto stoi po drugiej stronie i jego słowa, czyny, myśli są po prostu ciemne.

Z wielką uwagą przyglądam się temu, co wypływa z ust rozmówcy.

Z kolei sama też muszę dbać o nieustanne światło. Żyjemy w otoczeniu raczej ciemnym, dlatego dbanie o swoje światło jest po prostu niezbędne.

Moim zdaniem tym co daje mi taki, a nie inny wygląd jest po prostu wypełnianie się światłem i miłością.

Jak to zrobić? Bardzo prosto. Intencją. Wystarczy powiedzieć do siebie:

Wypełniam się światłem i miłością. Każda moja komórka wypełnia się światłem i miłością. Moja przestrzeń międzykomórkowa wypełnia się światłem i miłością. Oddycham światłem i miłością.

Jestem światłem i miłością.