Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2012

Magiczne życie

Zastanawiam się czasami nad tym, jak bardzo życie jest magiczne. I właściwie wszyscy jesteśmy czarodziejami, czarodziejkami. Każdy z nas dzierży w swojej dłoni magiczną różdżkę, tylko o tym nie wiemy.

Ale bardzo często słyszę jak ludzie opowiadają o magicznych momentach w swoim życiu, o cudach, jakie im się przytrafiają, a jednak mimo to większość w nas w to nie wierzy.

Jak trudno pokonać bramy umysłu i wyjść nieco dalej.

Gdyby udało nam się jednak wyjść poza ograniczenia, jakie nakłada na nas 6 zmysłów i mózg zaprogramowany tak, a nie inaczej, ujrzelibyśmy, odczulibyśmy ogrom przestrzeni i nieskończone możliwości kreacji.

Przestalibyśmy być "ofiarami" tego świata, a stalibyśmy się świadomymi kreatorami.

Wystarczy przenieść tylko punkt ciężkości, ze świata do centrum siebie, a potem uświadomić sobie swoją moc i... zacząć tworzyć, kreować, stwarzać, zarządzać rzeczywistością.

Czy odważysz się?
Każda z nas jest czarodziejką

niedziela, 13 marca 2011

Cudowne spotkania ze starszymi

Starszyzna - tak ich kiedyś nazywano. Starsi ludzie byli szanowani. Byli mędrcami, od których czerpało się mądrość. Dziś spychani na margines, zapomniani, wstydliwie gdzieś chowani, wyśmiewani...

Kiedyś miałam sen, że prowadzę zajęcia teatralne ze starszymi ludźmi. I ja, i oni byli bardzo szczęśliwi. Ostatnio zaczęła mi ta myśl wracać - poprowadzić jakieś zajęcia, spotkania ze starszymi ludźmi. Podzieliłam się tą ideą z kolegą, Arkadiuszem, z którym prowadzę "Rozmowy na temat rozwoju". Jemu też się pomysł spodobał. Ale mieliśmy mały problem - jak znaleźć tych starszych ludzi? Powiedziałam:
- Wiesz, poczekajmy. Jak mi taki pomysł przyszedł, to i zaraz zaczną się pojawiać ludzie. Bądźmy tylko otwarci.

I tak się stało. Dziś, gdy wracałam od mojej cudownej koleżanki Madzi szłam sobie po ulicy i nagle ktoś mnie zawołał:
- Proszę pani, proszę pani!
Zastanowiłam się chwilę, czy reagować, bo często różni ludzie mnie zaczepiają i nie zawsze jest to komfortowe, więc musiałam szybko ocenić w jakim celu ktoś mnie zaczepia, ale wyczułam dobroć w głosie tego człowieka, więc odwróciłam się. Moim oczom ukazał się staruszek opierający się o parasol.
- Czy mogłaby mi pani pomóc?
- Oczywiście.
- Podprowadziłaby mnie pani do przystanku tramwajowego. Bo ja już 92 lata mam i ciężko się chodzi. Czy spieszy się pani?
- Nie, absolutnie nie. Mam dużo czasu.
- A to dobrze.

I tak zaczęła się nasza przygoda. Staruszek z chwili na chwilę zdobywał moje serce.
- Do dziewięćdziesiątki nie chorowałem, tylko przeziębienia. Ale przecież przeziębienie to nie choroba.
- Ma pan całkowitą rację - wtórowałam mu coraz bardziej zachwycona.

No i tak sobie miło gawędziliśmy. Wiedziałam już, że to TEN człowiek, na którego czekałam. Dałam mu numer telefonu i umówiliśmy się za miesiąc. Do tego czasu muszę zorganizować miejsce i ludzi, byśmy mogli się z nim spotkać i porozmawiać. Dialog międzypokoleniowy musi trwać. Kolejna misja przed nami. Ahoj przygodo!

A jeszcze śmiesznie było w tramwaju. Bo wchodzimy, a pan na cały tramwaj:
- Jest pani cudowną osobą!
Zaczerwieniłam się i podziękowałam. Siadamy i chcę mu dać mój numer telefonu, ale mówię:
- O nie, nie mam długopisu.
W tym momencie odwraca się bardzo szybko osoba przed nami i daje mi. :) Wszyscy w tramwaju nas słuchali :) To tylko upewniło mnie, że takie spotkania są konieczne!

Porozmawiajmy ze starszymi

wtorek, 15 lutego 2011

Każda myśl ma znaczenie

Nadal czytam książkę "Anatomia duszy" Caroline Myss, dlatego co pewien czas będę wstawiała ważne moim zdaniem fragmenty, by się z wami podzielić.

I tak, autorka książki była przez lata dziennikarką (to tak jak ja ;) i nagle ni stąd, ni zowąd pojawiły się u niej zdolności widzenia przyczyny chorób u ludzi. Oczywiście, jak każdy normalny człowiek była tym przerażona i nie wiedziała o co chodzi. No i jesteśmy w momencie, gdy ona jako tako już się z tym oswoiła i przyszła do niej kobieta chora na raka. Caroline widzi, że nie jest za dobrze i nie wie za bardzo jak jej to powiedzieć i też kobieta pyta, jak każdy normalny człowiek: "Dlaczego mnie to spotkało?".

Caroline już oblewa się zimnym potem, bo na nogi Swaroga, skąd ma to wiedzieć, gdy nagle przychodzi odpowiedź:

"Pozwól mi przyjrzeć się całemu Twojemu życiu i każdemu z Twoich związków. Razem przeanalizujemy wszystkie lęki, które kontrolowały Twoje życie, aż opuściła Cię energia."

I dalej kobieta miała pokazane całe jej życie. "Przypomniała jej rozmowy, chwile, kiedy w samotności płakała, i wszystkie związki, które miały dla niej jakieś znaczenie. (...) każda sekunda naszego istnienia oraz psychiczna, emocjonalna, twórcza i fizyczna aktywność, a nawet odpoczynek - zostają w jakiś sposób zapamiętane i zachowane. Każda postawa i pogląd jest źródłem pozytywnej i negatywnej energii, za której powstawanie jesteśmy odpowiedzialni."

Myślę, że warto to sobie zapamiętać...

Jesteś odpowiedzialna za każdą sekundę swojego życia.

wtorek, 28 grudnia 2010

Księga Pocieszeń - odcinek trzeci

Marianna nastawiła wodę na herbatę i zamyśliła się. Wiedziała, czuła, że dziś będzie niezwykły dzień. W innej części galaktyki pewna dziewczyna miała lada moment otworzyć Księgę i zrozumieć pewną niezrozumiałą w tamtej części galaktyki zrozumiałość zrozumiałą w tej części...

- To będzie dla niej jak wielkie Bum! - aż pisnęła z zachwytu. Wiele razy dyskutowali z Radą Starszych dlaczego ludzie nie potrafią zrozumieć prostych rzeczy i ciągle kreują sobie cierpienie. To jej się po prostu nie mieściło w głowie.

- Wiesz, Marianno - powiedział do niej pewnego dnia Jofiel - z ludźmi jest tak, że mają nałożone jakby przesłony. Ale oni tego nie widzą.
- To co muszą zrobić, by je zdjąć. I kto je im nałożył? - zapytała Marianna.
- To stare dzieje, mógłbym wskazać sprawców, ale jeśli cofniemy się do samego początku początku to prawda jest taka, że ludzie sami sobie to zrobili, ale zrobili to zanim zeszli na Ziemię. Zawsze, gdy decydujesz się zejść na tą planetę, wiesz, że czekają cię 'trudne czasy' - odpowiedział Jofiel.
- Hm... A co by było, gdybym ja albo ty tam poszedł? - dociekała Marianna.

- Ha haha. Marianno nie przeżyłabyś, obawiam się... Chyba, żebyśmy cię wstawili do najłagodniejszej rodziny, a taką trudno znaleźć. Co do mnie, to ja tam byłem. Dawno temu. Jeszcze było mniej ludzi na planecie. Już wtedy było ciężko. Większość czasu spędzałem jednak w gaju lub na pustyni. Tam dało się przetrwać, ale ja miałem pamięć, więc widziałem, jak sobie radzić - zadumał się Mędrzec.

- A co z tą zasłoną? Jak mogą ją zdjąć i czy to w ogóle możliwe? - nie dawała spokoju Marianna.
- Cóż... Jest to możliwe. Trzeba być ciągle w kontakcie ze swoją Duszą. Gdyby ludzie zadawali sobie pytanie  co 5 minut "Czy to jest dobre dla mojej duszy?", uzyskali by pewną przytomność tego co tak naprawdę robią i czy to im służy. Mógłby to być dla niech swego rodzaju drogowskaz i wskaźnik dopuszczalności danego postępowania czy myśli. Ale jak się łatwo możesz domyślić, mało który człowiek na to wpadnie - zaśmiał się Jofiel.

Tymczasem z zamyślenia wyrwała Mariannę holograficzna wiadomość. Zerknęła na ekran, który się przed nią wyświetlił. To Aniuhk pisał: "Cześć Gwiazdeczko, co słychać?". Marianna szybko wystukała odpowiedź: "Hej A. zrobiłam herbatkę, wpadniesz? Mam ci coś ważnego do przekazania. Nik, nik."

C.D.N.


Tu są wcześniejsze części:
Księga pocieszeń - 1 część

poniedziałek, 29 listopada 2010

Księga pocieszeń

Właśnie chciałam wam napisać parę cytatów i na chybił trafił wybrałam "Księgę boskich pocieszeń" E. Tolle'a, . Przeczytałam ją na wyrywki i stwierdziłam, że nie do końca mi odpowiada do umieszczenia tu.

Chwilę się zastanawiałam czy nie zmienić książki, ale wpisałam już tytuł posta "Księga pocieszeń" i tak bardzo mi się spodobał ten tytuł, że za nic nie chciałabym go zmienić. Potrzebujemy pocieszeń :)

Dlatego postanowiłam kontynuować rozpoczęty proces. Wybaczcie więc, ale sama dalej napiszę "Księgę pocieszeń". Nie wiem jak mi wyjdzie i czy będzie dobra, ale kto nie ryzykuje...


Dawno, dawno temu za górami, za lasami w małej wiosce żyła pewna dziewczynka. Była bardzo piękna, ale z jej ust wydobywał się smutek. Na próżno król i królowa, którzy dbali o każde dziecko w wiosce, pragnęli zasięgnąć porady najznakomitszych lekarz z najdalszych królestw. Dziewczynka ciągle była smutna. Nic nie pomagało. Aż pewnego dnia, do królewskiej wioski zawitała Księżna z Nowego Djorku.

Księżna była piękna i niezwykle świetlista. Gdy dowiedziała się o małej, smutnej dziewczynce, postanowiła podarować jej pewną księgę. Była to "Księga pocieszeń".

Początkowo dziewczynka nie chciała nawet słyszeć o tym, by coś czytać. Choć umiała to od najmłodszych lat odmawiała sięgnięcia po książkę. Tak mijały miesiące. Aż pewnego dnia, gdy Daniela wkraczała w wiek 18 lat i sprzątała swoją izbę zauważyła w kącie odrzuconą niegdyś księgę.

Wzięła ją do ręki. Blask i srebrno-diamentowy pył jakby spłynęły z księgi niczym kurz. Zaintrygowana otworzyła na chybił trafił na którejś stronie.

"Weź dobre oczy zwróć swe ku słońcu, a blask jego rozproszy największy mrok."

"Światło mądrości spłynie na ciebie, gdy smutek powleczesz radości blaskiem"

"Uśmiechnij się do siebie za każdym razem gdy otworzysz oczy poranną porą i kontynuuj uśmiech w trakcie dnia o każdej równej godzinie. Niech stanie się to twym nawykiem, jak wdech i wydech"

W tym czasie do izby weszła Pani Matka i Daniela zawstydzona przerwała czytanie zamknąwszy księgę...

c.d.n.

P.S. Dalsze odcinki będę prezentowała z częstotliwością około raz na tydzień, by nie zdominować całego bloga "Księgą pocieszeń" :) całuję, całuję, Magdalena

sobota, 27 listopada 2010

Dzień bez kupowania

Hurrrra!

Dziś jest dzień bez kupowania. Super :) Obchodzimy go nie kupując, bądź po prostu ograniczając zakupy. Dla mnie rewelacyjny pomysł. Świadome zakupy, świadome ograniczanie produkcji śmieci - to jest to co lubię najbardziej :)

Niech żyje wolność. To jest też czas, gdy możemy sobie uświadomić od czego materialnego jesteśmy uzależnieni i podjąć decyzję, co z tym dalej zrobić.

Orientuj się!

czwartek, 25 listopada 2010

Prawda a iluzje

A dziś poruszę taki temat: Prawda.

Właśnie Prawda jest ostatnio tematem moich rozmyślań. Zgłębiam ją. Jestem wg kalendarza Majów Krystalicznym Zwierciadłem. Jednym z moich zadań jest dostrzeżeni Prawdy. Prawda widziana w lustrze jest zniekształcona. Jest tylko odbiciem. A odbicie nie jest prawdą.

Wielu duchowym mistrzów poruszało temat prawdy, jak i życia w iluzji. W rozwoju duchowym używa się słów: wyjść poza iluzje, zdjąć zasłony iluzji.

Jednak są i tacy, którzy mówią: dobrze jest wiedzieć, że ten świat jest iluzoryczny, jednak nie jest dobrze odrzucać iluzję tego świata. Lepszym rozwiązaniem jest ją zaakceptować, a następnie nauczyć się rozporządzać nią.

Jeśli iluzje istnieją, ktoś je po coś stworzył. Jaki był cel iluzji? Być może mają one za zadanie stworzyć nam kontekst do rozwoju siebie. Do sprawdzenia siebie w różnych sytuacjach. Ale jednak potrzebna jest świadomość, że to co się odbywa dookoła to sen. Sen, w którym sprawdzasz czy umiesz latać i ze zdziwieniem odkrywasz, że tak; że umiesz śpiewać, skakać, być kimkolwiek chcesz. I o tym należy pamiętać. Ale to tylko sen. A sen nie jest prawdą, jednak można w nim do woli eksperymentować, poznając swoje możliwości i pokonując kolejne granice niemożliwego.

Czyli wracamy do sedna moich rozmyślań, które zawsze sprowadzają się do jednego: Jesteśmy twórcą cały czas.

Co dzisiaj stworzysz?

Z miłością :)
Magdalena :*