Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 marca 2012

Pojemność miłości

Świat się skurczył, czas przyspieszył. Miłość przetrwała.

Ludzie nadal się zakochują, niektórzy namawiają do miłości do siebie, inni do świata. Niektórzy zostają przy miłości tylko do bliskich osób, inni obdarzają miłością cały świat.

A ty gdzie jesteś?

Gdzie jest twoja miłość? Jakbyś ją opisała? Czym jest dla ciebie? Ile jej masz? Czy jest uwarunkowana czy bezwarunkowa?

Gdybyś miała wlać swoją miłość do naczynia, to jak byłoby duże? Szklanka, wazon, wiadro, cały pokój, całe miasto, cała Polska, cały świat, cały wszechświat?

Ile jest w tobie miłości i od czego to zależy? Czy miłość masz tylko w sercu, czy w każdej komórce swego ciała?



niedziela, 1 stycznia 2012

Zrozumienie drogą do sukcesu

Kontemplowałam dzisiaj dwa słowa, które próbuję zgłębić od dawna, ale dziś udało mi się odnieść mały sukces i uzyskałam zrozumienie.

Słowa, które dzisiaj kontemplowałam to miłość i współczucie - dwa największe skarby dostępne na Ziemi.

Miłość i współczucie.

Jeśli mówię kiedykolwiek o miłości zawsze mam na myśli miłość uniwersalną, absolutną, bezwarunkową, a nie miłość, jak rozumie ją większość ludzi, czyli bardzo płytko - do jednej lub góra paru osób typu mama, tata, chłopak, mąż, przyjaciółka, dziecko.

Miłość bezwarunkowa pozwala obejmować miłością każdego. To bardzo ważne - każdego. O tym, jak bardzo jest to trudne wie chyba każdy. A jednak, jest do czego dążyć. Jest to wyzwanie o najwyższej randze. Do niego wzywał Jezus, Budda czy Mahomet.

Druga sprawa to współczucie. O nim najczęściej mówi i do niego namawia Dalaj Lama. We współczuciu, do którego nas wzywa, chodzi nie o formę współodczuwania, ale pewnego rodzaju pozostawania w spokoju, gdy druga osoba przeżywa ból. U nas w Polsce współczucie ma inne konotacje. Męczeńskie raczej, związane z poświęcaniem i umartwianiem się, jak i ktoś się martwi - nie o to Dalaj Lamie chodzi. W buddyzmie współczucie oznacza bycie z daną osobą, gdy ta przeżywa ból, ale pozostawanie w spokoju i dzielenie się nim z drugą osobą, aż ta odzyska równowagę.

Szukam od dawna dróg do miłości i współczucia, by odczuwać je ciągle. I dziś doznałam olśnienia. Drogą prowadzącą do miłości i współczucia jest zrozumienie.

Aby objąć miłością i uśmiechające się dziecko i terrorystę potrzeba zrozumienia. Jeśli zrozumiemy dlaczego dana osoba tak się zachowuje, że jest częścią gry zwanej życiem i że na Ziemi mamy dualizację, czyli istnieje dobro i zło, to ktoś musi być wyrazicielem i dobra i zła, zyskamy pewnego rodzaju wgląd. Wyjście poza dualizm i objęcie zrozumieniem danej sytuacji prowadzi do miłości i współczucia.

I na odwrót - jeśli obejmiemy terrorystę miłością i współczuciem uzyskamy zrozumienie. Zrozumienie, że każda istota na Ziemi ma wolną wolę i może robić wszystko co zechce ze swoją wolną wolą, po to, by zebrać doświadczenie i wiedzę. Każdy ma prawo do takiego życia, jakie wybrał. Do podjęcia takiej decyzji, jaką podjął. Jeśli obejmiemy każdą osobę zrozumieniem, zrodzi się w nas miłość i współczucie. 

Jest to najlepsza ścieżka duchowego rozwoju, jaką można osiągnąć na Ziemi. Miłość, współczucie i zrozumienie. Dalej się rodzi szacunek do każdej istoty, bo każda istota ma prawo do życia w taki sposób jaki chce. Stąd o krok do szacunku wobec samego życia.

Dzięki rozstawieniu punktów czasowo-przestrzennych utkana jest sieć życia, na której wyplatamy nasze doświadczenia wraz z innymi ludźmi, którzy robią to samo. Każdy na swój sposób. Niektórzy lekko i radośnie, inni w pocie czoła, a są też tacy, którzy tylko patrzą jak to zepsuć, a inni patrzą z zazdrością, jak ktoś przędzie swoją nić. Wszystko jest dopuszczalne, bo każdy zbiera swoje własne doświadczenia. Doświadcza siebie w świecie. I tylko dzięki innym ludziom wiemy, jacy jesteśmy naprawdę.

Gdyby nie inni ludzie nie wiedzielibyśmy gdzie iść i co robić. Być może tkwilibyśmy w jednym punkcie i nie rozwijali się. A tak, dzięki otaczającej nas różnorodności możemy wybierać.

I gdy to wszystko zrozumiemy pozostaniemy w miłości i szacunku dla wszystkich tkających inaczej :)

Zrozumienia, miłości i pozostawania we współczuciu życzę tym, którzy tego chcą,
Magdalena

poniedziałek, 9 maja 2011

Czysta radość

Nie wydarzyło się nic specjalnego, a jednak... rozpiera mnie radość. Czysta radość z istnienia. Jest ona tak przeogromna, jak nigdy przedtem. Ogromna. Przepełnia każdą komórkę w moim ciele. Powoduje, że uśmiecham się i jestem przeszczęśliwa, a najzabawniejsze jest to, że nie wiem dlaczego.

Taka radość pojawiła się nagle i niespodziewanie. Właściwie to w sumie miałam chyba trudny dzień. Wyszłam z domu rano po 8 i wróciłam po 23. Po drodze miałam kilka mniejszych i większych spotkań, niektóre z nich były miłe, niektóre trudne, wróciłam do domu nawet trochę zmęczona i nagle... ogarnęła mnie radość. Zmęczenie gdzieś zniknęło i zamiast iść spać zaczęłam się cieszyć :) W sumie z niczego :)

I jest mi tak przeogromnie zabawnie i radośnie, i choć jest już głęboka noc, wcale nie chce mi się spać, co wydaje się być logicznym - jak masz cały czas uśmiech na twarzy - nie da się spać :) Nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się dalej, choć mam nadzieję, że ta radość choć na chwilę zmaleje, bym mogła chociaż parę godzin się przespać :D

Gdyby ktoś potrzebował trochę radości to proszę dać znać, to prześlę, bo zdaje się, że z niewyjaśnionych przyczyn mam jej w nadmiarze :D hihi.

Pozdrawiam wszystkich,
chichocząca tymczasem Magdalena
hihiii

P.S. Naprawdę chciałabym iść spać, ale jest zbyt zabawnie :D Gdyby ktoś chciał trochę radości, to proszę dać znać, prześlę mailem. Hhihi

wtorek, 3 maja 2011

Wypoczynek, ważna rzecz

Istnieje nieskończoność. Czy zdawałyście sobie kiedyś sprawę z nieskończoności? Świat dookoła próbuje nam wdrukować program pod tytułem: skończoność. A ja powiadam wam istnieje nieskończoność i obfitość.

Życie jest nieskończone, miłość jest nieskończona, dobro jest nieskończone, piękno jest nieskończone, atomy są nieskończone jest ich całe mnóstwo... :-)

A z drugiej strony jest iluzja braku, która pada jak cień na ludzkość. Wyobrażenie braku powoduje, że zaczynamy się kurczyć i robimy się niespokojni. A ja powiadam wam, że braku nie ma. Jest iluzją oddzielającą nas od prawdy istnienia.

Miłość, której jest pod dostatkiem otacza nas nieustannie, ale co robimy? Stwarzamy mury obronne, fortece, które są naszymi przekonaniami - czujemy się niekochane... Jak można się czuć niekochaną? Kiedy całe życie, całe istnienie celebruje każdego dnia Miłość. Zapewniam was, że co dzień jest impreza z tej okazji :-)

Naukowcy coraz bardziej to odkrywają. Potrafią już wskazać pole elektromagentyczne dookoła nas (robią pomiary, mierzą... szkoda, że nie ważą ;-) Parę lat temu zmierzyli, że siła serca jest 5000 razy większa niż mózgu... Podczas kolejnych badań wykazali, że odbiór bodźców ze środowiska trafia najpierw do serca, potem do mózgu, a stamtąd do reszty ciała. Pomału, pomału nawet naukowcy odkrywają, że siła tkwi w sercu! :) no, no, no... jak szybko :)

Ale do ilu osób te badania dotarły? Do niewielu. Dlatego postanowiłam nieco wspomóc Instytut HeartMath i jeśli macie wolny czas, zajrzyjcie na ich stronę - Instytut istnieje od 19 lat, więc warto może się z jego badaniami wreszcie zapoznać: Institute of HearthMath - polecam szczególnie dział "Research".

Na stronie znajdują się też przydatne narzędzia do neutralizacji takich emocji jak złość czy smutek w sekcji "Tools for well-being".

Ale wniosek jest jeden - relaks, spokój, harmonia to jest to co nam służy, dlatego warto przykładać do tego dużą wagę i dbać o to, byśmy miały go pod dostatkiem.

Relaks i wewnętrzny pokój jest jedną z ważniejszych rzeczy w życiu.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Harmonia w życiu

Utrzymywanie świadomości w stanie harmonii powinno być naszym stałym zwyczajem. Wyzwania życia ziemskiego niosą różne sytuacje, niektóre wyprowadzają nas z równowagi, złoszczą czy smucą. Jest jednak na to rada. Wystarczy połączyć się z doskonałą harmonią Wszechświata i utrzymywać ją w swej świadomości.

Kiedyś pisałam wam o wypełnianiu się światłem. Tak samo można postępować z każdą inną jakością na jakiej nam zależy, by była w naszym życiu. Może to być radość, miłość, prawda, spokój, wszechwiedza, obfitość czy właśnie harmonia.

Jeśli naprawdę zależy ci na tym, by harmonia była w twoim życiu wprowadź ją do niego na stałe. Jeśli ci się uda zobaczysz, że rzeczy, które dawniej denerwowały cię, wyprowadzały z równowagi teraz nie mają nad tobą takiej mocy. Przyjmujesz je z uśmiechem i zrozumieniem, akceptacją i... dalej trwasz w harmonii.

Pełnego harmonii życia życzę!

Niech spokój, miłość i radość zagoszczą w twoim życiu.

niedziela, 6 lutego 2011

Współistnienie

A dziś poruszę taki może mało popularny temat jak współistnienie. W sumie rzadko kto używa dzisiaj tego słowa. Ale tak się składa, gdy siedzieliśmy wczoraj z grupą ludzi i rozmawialiśmy na temat rozwoju osobistego to słowo padło. Użyłam je, by podsumować wypowiedź dwóch mężczyzn. Powiedziałam "Gdy tak was słucham przychodzi mi na myśl jedno słowo. Jest to: współistnienie.". I wszyscy się zgodzili, że to właściwe słowo.

Jest taka opowieść suficka:

Madżnun zapukał do drzwi Lajli.
- Kto tam?
- To ja.
- Odejdź. Nie ma tu miejsca dla mnie i dla ciebie.
Madżnun udał się do lasu, medytował przez dłuższy czas, a następnie powrócił.
- Kto tam?
- To ty.
Drzwi otworzyły się.

Przyglądając się różnorodności życia, form istnienia odróżniamy "ja", "ty", "my", "oni", "to". Jednak wznosząc świadomość na wyższy poziom docieramy do punktu, gdy widzimy współistnienie, które zlewa się tworząc Jedność. Czujesz to?

Nasza rzeczywistość jest współdzielona przez wszystkie istoty jakie istnieją. Czy wiesz jak jest nas dużo? I czy wiesz, że wszyscy stanowimy i tak Jedność?

Czy jest w takim razie sens walczyć z kimkolwiek? Majanie witają się powiedzeniem In Lak'ech, co znaczy "Ja jestem innym ty".

W każdej sekundzie wybierasz jak się czujesz. Współistniejesz z innymi istotami. Co wnosisz?

czwartek, 23 grudnia 2010

Moc Miłości

Miłość jest ważna. Wiemy o tym. Jednak często miłość kojarzy nam się koniecznie z drugą osobą. Jeśli kochamy to albo kogoś, albo ktoś nas. Najczęściej mężczyznę, rodziców, dziecko i... właściwie to koniec.

A ja namawiam do nieco innego spojrzenia na miłość. Miłość istnieje bez względu na to czy obok ciebie jest ktoś, czy go nie ma. Miłość istnieje bez względu na to, czy masz kogo kochać czy nie. Miłość nie jest przedmiotowa. Nie musi być obiekt, by kochać.

Miłość jest stanem istnienia. Jeśli cię przepełnia jest ci błogo bez względu na to co się dzieje dookoła. Bez względu na to czy właśnie się rozwiodłaś, czy właśnie rzucił cię chłopak, a może odeszło dziecko. Miłość jest. Po prostu jest.

Problem polega na tym, że jej nie zauważamy, to raz. A dwa, że umiejscawiamy ją w jakiejś osobie. Zawsze, gdy miłość przypiszesz do danej osoby, gdy jej zabraknie pomyślisz "O nie! Miłość się skończyła! Nie mam jej. Jestem samotna i nieszczęśliwa." Błąd.

Miłość jest zawsze bez względu na to czy jest ta osoba z tobą, czy nie. Miłość jest jak energia, która przenika wszystko. Jest jak niewidzialna siła.

Pozwól sobie ją poczuć. Otocz się miłością i wdychaj ją, jak najpiękniejszy zapach. Ona teraz jest przy tobie, w tobie, wypełnia cię. Wystarczy tylko dobrze się przyjrzeć, pozwolić sobie poczuć.

Możesz powiedzieć teraz do siebie:
- Jestem miłością.
- Miłość wypełnia każdą moją komórkę.
- Wdycham miłość i wydycham miłość.
- Jestem miłością w działaniu.

Powtarzaj dotąd, aż poczujesz jej delikatne objęcia.

Z Krainy Pełnej Miłości,
Magdalena

Jesteś kochana. Zawsze.

wtorek, 14 grudnia 2010

Odkryliśmy wroga - jesteśmy nim my same

Walt Kelly, amerykański rysownik, znany jako twórca postaci komiksowej Pogo, pewnego dnia zrobił ten rysunek, który dziś już jest legendarny i przypomina nam starą prawdę:


Napis na obrazku głosi: ODKRYLIŚMY WROGA I JESTEŚMY NIM MY SAMI.

I co wy na to moje kochane? Coś w tym jest. Prawda?

A jakie rozwiązanie? Jak przestać być swoim wrogiem i stać się przyjacielem?

Pokochać siebie. Kochaj siebie z całych sił swoich, a i świat cię pokocha.

Dziś miałam spotkanie z jedną z was, zachowam anonimowość tej postaci jak najbardziej, ale chcę pokazać na jej przykładzie pewną rzecz.

Przez jakieś dwie godziny siedziałam i słuchałam jak zaklęta, jakie to złe i straszne życie ma ta kobieta, ale jednym zdaniem pokazałam jej, że to co ona brała za swój realizm (ciągle powtarzała, że jest realistką), to było nic innego jak fatalizm. A przygody, które ją spotkały, tak naprawdę wyszły jej na DOBRE, więc nie przydarzyło jej się nic złego, a samo dobro. Nie szukajmy wrogów tam, gdzie ich nie ma. Szukajmy przyjaciółki w sobie samej. Nikt nie będzie waszym najlepszym sprzymierzeńcem, jak wy same, więc przestańcie bojkotować siebie i swoje życie. Otwórzcie się na dobro i niech ono spływa do was szerokim strumieniem.

Dlatego jeśli miałabym wam cokolwiek do przekazania to byłoby to zdanie: Kochaj siebie z całych sił swoich, a o nic więcej nie będziesz musiała się troszczyć.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Miłość w dzisiejszych czasach

"[...] miłość trzeba budować, odkryć ją to za mało." - Czarownica z Portobello

Na temat miłości mogłabym napisać miliony tomów książek albo ani jednego zdania. Czasami spływa na mnie mądrość i sobie przypominam o wielu rzeczach, a czasami zatyka mnie, jakbym nigdy nic nie wiedziała.

Ale gdy przeczytałam to zdanie przypomniałam sobie. Rzeczywiście.

Miłość. Trzeba. Budować.

Zapominają o tym głównie pary z wieloletnim stażem. Gdy zakochanie dawno minęło, a proza życia stawia ciągle te same wymagania. Trzeba posprzątać mieszkanie, wynieść śmieci, rozliczyć się z rachunków, umyć naczynia... zieeeew. Jakie to mało romantyczne. W takich warunkach miłość potrafi odejść. Ale jeśli jesteś mądra będziesz wiedziała, żeby w tym całym zgiełku i harmiderze dzisiejszych czasów zatrzymać się na chwilę i pobudować Miłość.

Przytulić się, powiedzieć miłe słowo, zrobić pyszną kolację - specjalnie dla niego, ale także zadbać o siebie na wielu poziomach - wygląd - piękne ciało zawsze w cenie, ale i zadbać o rozwój własnej duszy, bo nic cię tak nie rozpromienia, jak wewnętrzna harmonia.

Z kolei pary z małym stażem, bądź dopiero się poznające mają inny problem. W targowisku, jakim jest dzisiaj świat współczesny, z dostępną ciągłą dostawą nowego towaru też można się zagubić. Bieganie na ciągle nowe randki, poznawanie ciągle nowych osób zabija w pewnym stopniu możliwość głębszego budowania relacji. Wszystko staje się płytkie, od spotkania do spotkania.

A przecież Miłość trzeba budować.



wtorek, 7 grudnia 2010

Otwieram się na nowe, a ty?

Zacznę od cytatu, który bardzo do mnie przemówił:

Piekło rozpoczyna się w dniu, kiedy Bóg zsyła nam jasną wizję tego, co mogliśmy osiągnąć, wszystkich darów, które zmarnowaliśmy, rzeczy, które mogliśmy zrobić, lecz nie zrobiliśmy. Dla mnie idea piekła zawiera się w dwóch słowach: ZA PÓŹNO. 
Gian-Carlo Menotti, kompozytor

Mocne? Dla mnie bardzo. To przypomina mi o ciągłym rozwoju. Problem z rozwojem polega na tym, że wszystkie go chcemy, ale... nie chcemy tak naprawdę dokonywać zmian. Rozwój oznacza zmianę. Porzucasz to co stare, to co znasz, z czym może nie do końca ci dobrze, ale... tak mocno się tego trzymasz. Właściwie nie wyobrażasz sobie życia bez tego co masz. Jest tak przyjemnie w sumie. Budowałaś to tyle lat. Co prawda chciałabyś kiedyś czegoś więcej, może lepszego mieszkania, lepszego związku, ale w sumie mówisz sobie zrobię to kiedyś, nie teraz, później. Jeszcze nie jest właściwy moment. I tak życie płynie. A ty trzymasz kurczowo w swoich rękach strzępki czegoś starego, brzydkiego, co się już zużyło, ale przecież jest TWOJE!

Kiedy to puścisz? Kiedy porzucisz związek, który ci już nie służy? Kiedy zmienisz pracę na bardziej kreatywną? Kiedy zmienisz mieszkanie?

Co cię powstrzymuje? Strach. Strach być może nigdy cię nie opuści, ale jeśli chcesz naprawdę się rozwijać, zmienić sytuację na lepszą, puść to co stare. Puść.

Gdy puścisz, przyjdzie nowe. 

Puść :)


czwartek, 25 listopada 2010

Prawda a iluzje

A dziś poruszę taki temat: Prawda.

Właśnie Prawda jest ostatnio tematem moich rozmyślań. Zgłębiam ją. Jestem wg kalendarza Majów Krystalicznym Zwierciadłem. Jednym z moich zadań jest dostrzeżeni Prawdy. Prawda widziana w lustrze jest zniekształcona. Jest tylko odbiciem. A odbicie nie jest prawdą.

Wielu duchowym mistrzów poruszało temat prawdy, jak i życia w iluzji. W rozwoju duchowym używa się słów: wyjść poza iluzje, zdjąć zasłony iluzji.

Jednak są i tacy, którzy mówią: dobrze jest wiedzieć, że ten świat jest iluzoryczny, jednak nie jest dobrze odrzucać iluzję tego świata. Lepszym rozwiązaniem jest ją zaakceptować, a następnie nauczyć się rozporządzać nią.

Jeśli iluzje istnieją, ktoś je po coś stworzył. Jaki był cel iluzji? Być może mają one za zadanie stworzyć nam kontekst do rozwoju siebie. Do sprawdzenia siebie w różnych sytuacjach. Ale jednak potrzebna jest świadomość, że to co się odbywa dookoła to sen. Sen, w którym sprawdzasz czy umiesz latać i ze zdziwieniem odkrywasz, że tak; że umiesz śpiewać, skakać, być kimkolwiek chcesz. I o tym należy pamiętać. Ale to tylko sen. A sen nie jest prawdą, jednak można w nim do woli eksperymentować, poznając swoje możliwości i pokonując kolejne granice niemożliwego.

Czyli wracamy do sedna moich rozmyślań, które zawsze sprowadzają się do jednego: Jesteśmy twórcą cały czas.

Co dzisiaj stworzysz?

Z miłością :)
Magdalena :*

czwartek, 18 listopada 2010

Świętujemy - blog ma dokładnie miesiąc i 2000 odwiedzin!

Kochane Najpiękniejsze!

Świętujemy! Dokładnie miesiąc temu wystrtowałam z blogiem. Blog powstał nagle, pod wpływem chwili. To był implus - działam. Nie myślałam o tym wcześniej. Nie miałam przemyślanej koncepcji. Po prostu poczułam, że muszę teraz, natychmiast go zrobić.

Wasze tłumne odwiedziny mile mnie zaskoczyły. Dostaję od was prywatnie dużo wiadomości na temat tego, że rozbudza waszą kobiecość, że odpoczywacie na nim i... że czytają go panowie, dla niektórych z nich jest to ulubiony blog.

Jestem wam wszystkim naprawdę WDZIĘCZNA!

Jak urodziny, to urodziny. Świętujemy. Dla pierwszej osoby, która się zgłosi namaluję obraz, specjalnie dla niej.

Jeśli też macie się ochotę spotkać, zapraszam was do Pure Sky, byśmy mogły sobie porozmawiać na babskie tematy ;-)

Ślę wszystkim słoneczne pozdrowienia z Krainy Wiecznej Szczęśliwości!


środa, 17 listopada 2010

Słówko na temat miłości?

Siedzę właśnie w Pure Sky i czytam książkę, którą chciałam przeczytać, gdy tylko się dowiedziałam, że powstała. Jest to "I że cię nie opuszczę..." Elizabeth Gilbert. Autorka ta napisała wcześniej książkę "Jedz, módl i kochaj się", na podstawie której zrobiono film. Możemy o nim przeczytać w dziale "Film".

Przeczytałam ciekawy fragment i zechciałam się z wami podzielić. Oto on:

"Budda nauczał, że wszelkie cierpienie bierze się z pożądania. Czyż wszyscy tego nie wiemy? Każdy, kto czegoś pożądał i tego nie dostał (albo co gorsza, dostał, a potem utracił), zna doskonale cierpienie, o którym mówił Budda. Pożądanie drugiej osoby jest zapewne najbardziej ryzykowne. Jeśli kogoś pragniesz tak naprawdę, to jest tak, jakby wziąć nić chirurgiczną i przyszyć swoje szczęście do skóry tamtej osoby - próba rozdzielenia skończy się potem raną szarpaną. Wiesz jedynie, że wszelkimi dostępnymi środkami musisz zdobyć obiekt pożądania, a potem już go na stałe zachować. Myślisz wyłącznie o ukochanej osobie. Człowiek owładnięty takim pierwotnym pożądaniem przestaje być panem samego siebie. Staje się zniewolonym sługą własnych pragnień."
I co wy na to?

środa, 10 listopada 2010

Uzdrawiająca moc ciszy

Na początku chciałabym trochę pomilczeć.


Oddawanie się ciszy jest jednym z moich ulubionych zajęć. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to ucieczka od rzeczywistości, ale jest dokładnie odwrotnie.

Kiedy jesteś w ruchu, w gwarze, w pośpiechu lub hałasie kompletnie nie masz kontaktu ze sobą. Czy wiesz co się wtedy w tobie dzieje?

W dzisiejszych czasach cisza jest luksusem.

Już nawet nie chodzi o brak hałasu, ale o ciszę w umyśle.

Ten moment, gdy wszystkie myśli cichną. Nie bombardują cię.

Jesteś tylko ty i czysta świadomość.

Znasz ten stan?

Cisza.
Jestem w ciszy.
Jestem ciszą.

Gdy udaje mi się osiągnąć stan ciszy po moim ciele rozlewa się totalna błogość. Jest to jeden z najpiękniejszych stanów. Podobny do zanurzenia się w totalnej miłości uniwersalnej.

Dziś mamy dzień wolny. Nie musisz nigdzie pędzić, nic robić.

Wykorzystaj ten czas na pobycie w ciszy, jeśli tylko tego chcesz :)

Pokój tobie ciszo.

Pozdrawiam z Krainy Wiecznej Szczęśliwości,
Magdalena

poniedziałek, 25 października 2010

Jesienne malowanie

Będąc na łonie przyrody nie omieszkałam troszkę pomalować. I tak powstała seria obrazów, którymi chcę się z wami podzielić.