sobota, 20 listopada 2010

Co nam pomaga?

Chciałabym dziś poruszyć temat mojego młodego wyglądu ;-)

Dostaję w związku z tym dużo pytań, gdyż wiele osób daje mi około 24 lat, a mam prawie dziesięć lat więcej.

Nie stosuję kremów przeciwzmarszczkowych, powiem więcej do niedawna nie stosowałam właściwie żadnych, czasami jak mi się przypomniało czymś tam posmarowałam twarz. Do kosmetyczki chodzę też od niedawna i to raczej żeby sprawdzić co tam one ciekawego mają niż się odmładzać.

W czym więc tkwi sekret?

Myślę, że ogólnie w moim życiu, które czasami nazywam pure life. Na czym ono polega? Nie stosuję żadnych używek, nie palę, alkohol piję rzadko, nie pijam też kawy, nie jem mięsa.

Ale to nie wszystko. Oprócz tego dbam o to czym się otaczam i o czym myślę.

Stoję po prostu po jasnej stronie życia. Kroczę śmiało drogą światła i miłości.

Jestem też bardzo ostrożna w dobieraniu ludzi, którzy mnie otaczają. Większość ludzi, około 90% jest niestety toksyczna :) Fakt, trudno jest znaleźć jasnych ludzi, ale warto się czasami potrudzić, bo jakość życia i kontaktów z nimi jest o wiele, wiele lepsza niż przebywanie z kimś, kto stoi po drugiej stronie i jego słowa, czyny, myśli są po prostu ciemne.

Z wielką uwagą przyglądam się temu, co wypływa z ust rozmówcy.

Z kolei sama też muszę dbać o nieustanne światło. Żyjemy w otoczeniu raczej ciemnym, dlatego dbanie o swoje światło jest po prostu niezbędne.

Moim zdaniem tym co daje mi taki, a nie inny wygląd jest po prostu wypełnianie się światłem i miłością.

Jak to zrobić? Bardzo prosto. Intencją. Wystarczy powiedzieć do siebie:

Wypełniam się światłem i miłością. Każda moja komórka wypełnia się światłem i miłością. Moja przestrzeń międzykomórkowa wypełnia się światłem i miłością. Oddycham światłem i miłością.

Jestem światłem i miłością. 




2 komentarze:

  1. Wzruszylam sie bardzo Magdaleno... To piekne co napisalas. :0) Pierwszy raz wzruszyly mnie slowa pisane. Jestes wyjatkowa.

    OdpowiedzUsuń