piątek, 31 grudnia 2010

Zaskoczenie na koniec roku

Od wielu lat świadomie odmawiam oglądania telewizji oraz czytania prasy. Powód? Mają żenująco niski poziom.

Jednak od czasu do czasu robię szybki przegląd sprawdzając czy coś się zmieniło. Zwykle nic się nie zmienia. Aż do dziś.

Wzięłam do ręki "Przekrój". Dawno, dawno temu, gdy redakcja mieściła się jeszcze w Krakowie to było moje ulubione pismo, które czytałam od deski do deski. Najbardziej ulubioną rubryką była ta o malarstwie. Później, gdy redakcja przeniosła się do Warszawy i dostała się w ręce tego samego wydawnictwa, które wydaje pismo kolorowe Viva nastąpiła gwałtowna śmierć. Już nie było tam kulutury. "Przekrój" stał się drugim Newsweekiem czy Wprost... To mnie zabolało. Oznaczało to, że teraz naprawdę nie mam co czytać. Ale pogodziłam się z tym... Bez gazet też da się żyć :) Żyję tak od wielu lat i mam się dobrze.

A dziś? Gdy wzięłam bez przekonania "Przekrój" i miałam zamiar znowu go tylko przejrzeć i jak zwykle odłożyć okazało się, że nie moge się oderwać. Były aż 3-4 ciekawe artykuły!!! To naprawdę niespotykane...

Tym samym polecam wam:
  •  rozmowę z moim ulubionym socjologiem Zygmuntem Baumanem, bardzo ciekawie mówi na temat współczesnej miłości i związków (ten temat u siebie też poruszałam jakiś czas temu);
  • rozmowę ze znanym mi i przesympatycznym, choć specyficznym prof. Zbigniewem Izdebskim na temat życia seksualnego Polaków - można się dowiedzieć np. tego, że żona i mąż przychodzą do niego i piszą na kartkach to czego im brakuje po czym okazuje się, że piszą to samo, tylko o tym ze sobą nie rozmawiają...
  • rozmowę z Dorotą Masłowską - nie jestem miłośniczką jej twórczości, ale lubie czytać z nią wywiady. Jest ciekawa...
  • rozmowę z Andriejem Geimem - to mój hit! Uwielbiam świat nauki. Andriej tegoroczny noblista opowiada o tym, jak sprawił, żeby żaba lewitowała oraz pomógł w odkryciu grafenu. Firma mojego smartfona podobno już w przyszłym roku wprowadzi na rynek grafenowe ekrany.
Jak dla mnie rewelacja!!!

Jeśli temu pismu uda się kiedykolwiek wrócić do dawnego poziomu będe zachwycona. Co za miła niespodzianka na koniec roku.

Eckem... może nieskromnie dodam, że zmienił się redaktor naczelny. Pisma nie prowadzi już Najsztub, który strasznie zepsuł to pismo, a nie kto inny jak KOBIETA!!! Pani Katarzyna Janowska.
Hip hip, hurrrra!!! Niech żyją kobiety!

I tym optymistycznym akcentem zabieram się do dalszego czytania, bo jestem dopiero w połowie pisma. Jeśli po drugiej połowie też będzie coś interesującego to chyba zemdleję z zachwytu ;-)

Pozdrowionka od zaczytanej,
Magdaleny

Grafen może zastąpić krzem. Jest twardszy od diamentu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz